HISTORIA MAŁEGO KOSZMARU, KTÓRY NIEOCZEKIWANIE PRZERODZIŁ SIĘ W SPEŁNIONE MARZENIE

– Do ślubu niewiele ponad 9 miesięcy, a ty jeszcze nie masz sukni? – słyszałam to już dziesiątki, jeśli nie setki razy. Presja upływającego czasu oraz naciski bliskich powodowały, że niewiele mi się podobało, byłam kompletnie ospała i pozbawiona entuzjazmu. A wybór sukni stał się dla mnie przykrym obowiązkiem. Rozsądek wziął jednak górę i postanowiłam wybrać się na poszukiwania. Nie było to jednak tak proste jak mi się wydawało…

– Nie była pani umówiona? Niestety w dniu dzisiejszym, nie ma szans na mierzenie. – Odbijałam się od kolejnych drzwi salonu. Zero entuzjazmu, życzliwości i wykazania jakichkolwiek chęci. Po kilku nieudanych próbach i w lekko depresyjnym stanie, oświeciło mnie! Koleżanka, która kilka lat temu wychodziła za mąż wspominała, że wybrała swoją suknię w Gliwicach w salonie „Anna”. Pomyślałam, że i tak nic nie tracę i może tam uda mi się chociaż cokolwiek przymierzyć. Niewiele myśląc obrałam azymut na Gliwice.

Pierwsze wrażenie bardzo pozytywne, piękny salon, szalenie klimatyczny, urządzony z dbałością o każdy szczegół, z domową atmosferą. Od razu przywitała mnie uśmiechnięta Pani stylistka, która o dziwo nie zrobiła wielkich oczu na wiadomość, że nie byłam umówiona. Poprosiła abym chwilę zaczekała, zaproponowała kawę i po kilku chwilach była już do mojej dyspozycji. Spokojna i opanowana, biło od niej ciepło. Poczułam, że to osoba, której zwyczajnie mogę i nie boję się zaufać. Chwilę późnej, prawdziwie przyjacielskiej rozmowy i byłam już w przymierzalni. Sytuacja chyba nieco mnie oszołomiła, nie byłam w stanie sama wybrać sukni, które chciałabym przymierzyć, czułam się lekko zmieszana. Nie stanowiło to jednak żadnego problemu. Rezolutna konsultantka zaproponowała fantastyczne modele, które już na wieszaku bardzo mi się spodobały. Nabrałam prawdziwej chęci, aby czym prędzej je przymierzyć i poczuć na sobie.

Szukałam czegoś romantycznego, niezbyt przesadzonego. Chciałam w tym wyjątkowym dniu czuć się sobą, odświętną, ale nie przebraną. Przerażały mnie fałdy materiału czy nadmiar kryształów. Nie chciałam też wyglądać jak niemal każda Panna Młoda. Kiedy przejrzałam się w lustrze w jednej z romantycznych sukien marki Sweetheart, którą zaproponowała konsultantka, byłam w szoku! Efekt, którego chciałam, był tak bliski. Ciepły kolor, delikatna bawełniana koronka, suknia lejąca i niesłychanie dziewczęca. Odetchnęłam z ulgą – może jednak uda mi się podjąć tę decyzję, będąc w zgodzie ze sobą. Sprawdziłyśmy jeszcze kilka sukien, które stylistka szczegółowo omówiła. Odpowiedziała przy tym na setki moich pytań, była cierpliwa i wciąż niesamowicie sympatyczna i ciepła.

Finalnie zdecydowałam się na suknię projektu Lillian West – NIESAMOWITA KOLEKCJA! Czułam się w tych sukniach jak w drugiej skórze, miałam motyle w brzuchu, choć wydawało mi się wcześniej, że opowieści koleżanek o emocjach podczas wyboru sukni ślubnej są mocno przesadzone. Romantyczna stylizacja w stylu boho rustic bardzo przypadła mi do gustu. Od razu poczułam, że właśnie w takim looku chcę pójść do ołtarza. W tym momencie stylistka po raz kolejny mnie zaskoczyła i stanęła na wysokości zadania, idealnie odczytała moje intencje. Miałam metafizyczne wrażenie, że siedzi w mojej głowie i krok po kroku odczytuje i werbalizuje moje myśli. Szczegółowo opowiedziała mi o kolekcji Lillian West na rok 2017, o inspiracjach starożytną Grecją i modzie lat 50. Poczułam, że w końcu ktoś fachowo i życzliwie się mną zajął. Ostatni raz przejrzałam się w lustrze, miękki szyfon delikatnie otulał moją sylwetkę i łączył się z naturalną bawełnianą koronką. TO JEST TO!

 

Pozwolę sobie teraz na mały apel, który może pomóc koleżankom będącym w podobnej sytuacji. Dziewczyny, nie bójcie się! Nie szukajcie sukien w wielkich miastach, gdzie zostaniecie potraktowane przedmiotowo! Nauczona doświadczeniem, ze szczerego serca polecam Wam salon w Gliwicach. Tak fachowej i sympatycznej obsługi z pewnością nie znajdziecie nigdzie indziej. Poczujecie się zaopiekowanie, a wybór sukni stanie się prawdziwą przyjemnością.

Życzę Wam powodzenia, a mnie nie pozostaje nic innego, jak tylko cierpliwie czekać na swoją suknię i kolejne przemiłe spotkanie w salonie „ANNA” w Gliwicach.

Published by

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s